• liderzy.nj@gmail.com

Droga krzyżowa

Jola      -

Droga krzyżowa

Rozważania drogi krzyżowej we Wspólnocie Nowe Jeruzalem

WIELKI POST  2020

Stacja I Jezus na śmierć skazany (liderzy)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

„Dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz
i wiem, że wstydu nie doznam.
Blisko jest Ten, który Mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze Mną?
Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do Mnie!
Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż Mnie potępi?
Wszyscy razem pójdą w strzępy jak odzież, mól ich zgryzie.” (Iz 50,7-9)
„Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień.
Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością
świata” (J 9,4-5)
„Nadchodzi noc… i nikt nie będzie mógł działać. ..”
Czy gdyby Ci ktoś kilka tygodni temu powiedział, że nie pójdziesz na Eucharystię,
a Triduum Paschalnego być może nie będzie… pewnie byś to wyśmiał …
Nadchodzi noc.
Ale Jezus ; opluty, grzechem, sponiewierany naszą obojętnością, oskarżony o wszelkie zło świata, jednak… stoi o kilka kroków.
Zostaw umarłym , to co umarło … i do żywego Boga Pójdź

Stacja II Jezus bierze krzyż na swoje ramiona (diakonia młodych)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Nie zastanawiał się czy zdoła go unieść. Jezus jest tak silny i mocny, że ciężar wszystkich grzechów na świecie, popełnionych przez każdego z osobna Go nie złamał. Ale nie zrobił tego bez żadnego wysiłku. Cierpienie Chrystusa związane z niesieniem krzyża, ból ocierania i wbijania drzazg we wcześniej głęboko zranioną ludzką skórę.
Jezus przyjął najgorsze cierpienie, żebyśmy wiedzieli, ile jesteśmy dla Niego warci. Wziął ciężar, którego ty i ja byśmy nie znieśli. Rzadko zwracamy uwagę na to, że rany nie były zadane niechcący i nikt nie zrobił tego przez
przypadek, ale zadane były z obrzydzeniem, pogardą, nienawiścią.
A to jest to samo cierpienie, z którym zmagamy się my, nie tylko od strony innych osób, ale również od samych siebie.
Jak często myślisz sobie: „ ja to bym wziął chociaż drzazgę z krzyża, nie byłbym jak lud skazujący Jezusa, i pomógłbym ją wnieść Jezusowi, żeby Mu ulżyć”. A tym samym nie jesteś w stanie pogodzić się z myślą trudności spotykających ciebie na drodze twojego życia. Nie chcesz wziąć nawet jednej
wiórki drewna z twojego krzyża i przenieść go przez twoją drogę krzyżową. Jezus wziął Ciebie na ramiona, wniósł cię na górę, podczas gdy Jego Ciało raniono z nienawiścią. Tymczasem ja i ty dalej stoimy na dziedzińcu u Poncjusza Piłata i zastanawiamy się jak możemy udźwignąć krzyż, który daje mi Jezus. Prosimy i błagamy o rozwiązanie naszych trudności, zabranie cierpienia, zwierzamy się, że to za dużo, i jest to krzyż, którego nie uniesiemy, bo nas przybije do ziemi. Zanim to pomyślałeś, on stawiał pierwszy krok w cierpieniu, gdy my spokojnie podejmowaliśmy decyzję, czy dotknąć krzyża, czy nawet na niego nie patrzeć.

Stacja III Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy (diakonia muzyczna)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Jest tu i teraz. Ruszyłeś Panie na swoją ostatnią ziemską drogę przygnieciony belką krzyża, poganiany przez złowrogich żołnierzy .Idziesz pośród tłumu gapiów, wyszydzony i osamotniony. W pewnym momencie Twoje nogi tracą stabilność i upadasz. Jesteś Panie sam, wokoło świat złowrogich ludzi
a Ty przygnieciony ciężarem krzyża i naszych grzechów leżysz w prochu ziemi…
Czy to już koniec ? Nie. W Twoim sercu i myślach brzmi słowo Miłość, miłość, tak bardzo ich kocham Ojcze, chcę wstać i ruszyć dalej. Tak Panie twoje słowa i modlitwa zamienia się w czyn. Z wielkim trudem wstajesz i ruszasz dalej bo kochasz….
W tej konkretnej sytuacji uczysz nas Panie jak powstawać z naszych upadków i co jest motorem i sensem naszej ziemskiej wędrówki. Miłość ,miłość i jeszcze raz miłość. Ciągle zaczynam od nowa, Choć czasem w drodze upadam. Wciąż jednak słyszę te słowa; Kochać to znaczy powstawać
Teraz już wiem jak Cię kochać. Przyjm moje „teraz”, o Panie.
Znów rozpoczynam od nowa
Bo kochać to znaczy powstawać
Kochać to znaczy powstawać.

Stacja IV Jezus spotyka swą Matkę (diakonia modlitwy za kapłanów, za rodziny)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Gdy Jezus miał czterdzieści dni. Ona usłyszała te słowa „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” Serce Maryi to serce kobiety a więc przysłowiowe „serce na dłoni”, niezwykle wrażliwe, ciche i skryte. Jak łatwo je zranić. Przekonana o niewinności swojego Syna w godzinie śmierci oferuje Mu schronienie w pełnych miłości oczach i współczującym sercu. Miecz przeszywa serce Matki, kiedy patrzy na śmierć krzyżową. To była cena miłości, która została jej przepowiedziana.
Któryś za nas cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty któraś współcierpiała Matko Bolesna przyczyń się za nami.

Stacja V Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi
(diakonia adoracji Najświętszego Sakramentu)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi. Przymuszono go. Nie chciał. Przecież to zniewaga dla niego! Zbliża się święto, a on się stanie nieczysty biorąc krzyż skazańca! Czemu właśnie on!?
Przecież się śpieszy do domu, do swoich, tak ważnych spraw… Może ktoś inny!?
Ile razy ja tak bronię się przed podjęciem czegoś, o co mnie ktoś prosi- dla Jezusa?
Ile racji, argumentów, pomysłów, aby tylko nie wziąć na siebie tego trudu, krzyża Jezusa…?
Gdy jednak pokonam tą niechęć i zgadzam się- Ty Panie przychodzisz z tak wielką łaską i przemieniasz mnie. Dajesz radość z tego, że mogę Ci usłużyć, napełniasz pokojem i miłością, dajesz siłę…
Chcę Panie pełnić Twoją wolę i już nigdy nie odmawiać Ci pomocy!
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja VI Weronika ociera twarz Pana Jezusa (diakonia wstawiennicza)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Każdy odruch wobec cierpiącego człowieka jest nim wobec samego Zbawiciela, dlatego wyczuwamyco go boli, a także co go może zranić – i tego nie róbmy. Umiejmy w porę zatrzymać słowo na ustach.
Umiejmy przepraszać i przebaczać. Jednajmy się natychmiast. Nawet własnym kosztem.
To jest moc przeciwko piekłu.
Jezu Chryste zmiłuj się nade mną.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja VII Jezus upada pod krzyżem po raz drugi
(diakonia modlitwy w intencjach składanych do wspólnoty)
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

„Kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie
naśladuje:”
Jezu, po raz drugi upadłeś. Nikt Ci nie pomaga w Twojej wielkiej biedzie. A krzyż ciąży tak bardzo,
ale jeszcze bardziej przygniata Twoją duszę Panie niewdzięczność i wrogość wokoło.
Niejeden z tych których niegdyś uzdrowiłeś, albo nakarmiłeś na pustkowiu jest tu obecny.
A teraz srożą się przeciw Tobie, jakbyś był ich największym wrogiem.
Panie! Daj, abym mogła pojąć, jak wielką rzeczą jest cierpieć za innych. Obym pojęła do głębi, że moje
cierpienie może stać się błogosławieństwem dla innych.
Abym w połączeniu z Twymi zbawczymi cierpieniami mogła zanieść moje cierpienie i utrudzenie
w ofierze Niebieskiemu Ojcu; za wszystkich, którzy są mi drodzy: za męża, dzieci, rodzeństwo, za
wszystką nędzę na całym świecie.
Panie, błagam Cię z całego serca, daj mi to zrozumienie i udziel mi daru miłości abym to
praktykowała.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja VIII Jezus pociesza płaczące niewiasty (diakonia modlitwy za Ojczyznę)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Jezus, dzięki pomocy Szymona z Cyreny zdobywa się na kolejny wysiłek – zwraca się do podążających
za Nim kobiet. Cichym, ale słyszalnym głosem upomina, ostrzega, a może poucza?
” Córki jerozolimskie płaczcie raczej nad sobą i nad swoimi dziećmi”.
Panie Jezu, zapłakać nad sobą to znaczy stanąć w prawdzie i uznać swój grzech .
Zapłakać nad sobą to znaczy nawrócić się , dokonać przemiany życia i pokutować.
Jezu Chryste prosimy Cię aby nasz płacz nie był tylko przejawem naszej wrażliwości, ale poprowadził
nas do głębokiej przemiany naszych serc „bo jeśli z zielonym drzewem tak czynią, cóż stanie się z
suchym ” … z nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja IX Jezus upada pod krzyżem po raz (diakonia mężczyzn)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Ból i zmęczenie dają o sobie znać. Wysiłkiem woli stawiane nogi zapadają się. Ciężar krzyża
bezlitośnie przytłacza. Niemoc . Wydaje się, że to już koniec. Jezus kolejny raz upada.
To moja wina. To mój grzech sprawił, że Jezus upadł.
Jezus za każdym upadkiem podnosi się.
A ja? Czy bezsilnie wpatruję się w rosnące liczby kolejnych zakażeń, kolejnych ofiar zarazy?
Czy poddaję się Niemocy? Czy pozwalam na to, by strach odebrał mi resztki nadziei?
Czy staram się walczyć ze swoimi słabościami?
Czy pozwolę na to, by z Jezusem odrzucić swoją grzeszność i z Jezusem podnieść się z upadku?
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja X Jezus z szat obnażony (diakonia modlitwy za rodziny)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Zakładanie szaty często symbolizuje w Biblii wartość i godność człowieka. W przypowieści ,,O synu
marnotrawnym” poniżony ubóstwem zewnętrznym i stanu swojego wnętrza syn powraca do swojego
ojca i pozwala nałożyć sobie najlepsze szaty. Tym samym przyjmuje na nowo godność syna.
Pan Jezus, niczym nie zasłużył sobie na to, co Go spotkało na drodze krzyżowej. Sam trwając w
jedności z Ojcem przyjmuje na siebie odarcie z szaty i ze swojej intymności, potraktowanie jak
niewolnika, jak rzecz. Jednak zachowanie żołnierzy nie czyni Go niewolnikiem.
Panie Jezu, proszę Cię, pomóż mi zawsze pamiętać, że nic ani nikt nie może mi odebrać mojej
godności i wartości, którą mi nadałeś, kiedy stwarzałeś mnie na swój obraz i podobieństwo.
Kiedy ktoś nie okazuje mi szacunku, chce mnie poniżyć lub skrzywdzić, gdy ktoś mnie odrzuca,
pomóż mi pamiętać, że to wszystko nie odbiera mi mojej godności.
Brak szaty i nagość są też obrazem nędzy grzechu, Adam i Ewa po grzechu pierworodnym w Raju
,,poznali, że są nadzy”. Niedługo przed ukrzyżowaniem Pan Jezus tłumaczy Żydom: ,,Każdy, kto
popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu”.
Panie Jezu, pomóż mi przyjąć w pełni Twój dar przebaczenia i odkupienia win za każdym razem, kiedy
upadam w grzech. Nawet jeśli mój grzech poniża mnie i odbiera mi moją wolność, nadal mam
nieskończoną wartość w Twoich oczach oraz wolność jeśli przychodzę z tym do Ciebie Jezu.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja XI Jezus przybity do krzyża (diakonia modlitwy za młodych)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Panie, przybito Cię do krzyża, to jedno z ostatnich wydarzeń tej drogi, które musiało się dokonać,
aby wola Ojca wypełniła się.
Pomyślmy ile razy przybijamy siebie nawzajem do krzyża.
To nie są gwoździe ale słowa, gesty, postawy, znaczące milczenie.
Warto przy tej stacji prosić:
Jezu naucz mnie kochać każdego, zwłaszcza tego trudnego, aby nie przybijać Ciebie do krzyża w Nim.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja XII Jezus umiera na krzyżu (liderzy)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Tuż przed śmiercią Jezus powiedział „Ojcze, w Twoje ręce, powierzam ducha mego”.
Rozważając tajemnice śmierci Pana Jezusa nie sposób nie poddać się refleksji, że i nam przyjdzie
kiedyś odchodzić z tego świata. Czuwajmy, bowiem nie znamy dnia ani godziny.
Obyśmy jeszcze przed śmiercią mieli tę błogosławioną chwilę, by powtórzyć za Jezusem –
„Ojcze, w Twoje ręce, powierzam ducha mego”.
Jezu, ucz nas właściwie przeżywać choroby, ból, cierpienie, śmierć naszych bliskich.
Jezu przygotuj każdego z nas na dobrą śmierć.
Powierzamy Tobie Jezu czas i miejsce naszej śmierci. Pragniemy odchodzić z tego świata będąc
w jedności z Tobą tak jak Ty byłeś zjednoczony z Ojcem.
Niech dane nam będzie być namaszczonymi Twoimi świętymi sakramentami.
Niech w dniu naszej śmierci, serce nasze się raduje a nasi bliscy wielbią Twoje imię.
„Ojcze, w Twoje ręce, powierzam ducha mego”.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja XIII Jezus zdjęty z krzyża (diakonia rodzin)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Umęczone ciało Jezusa zostało zdjęte z krzyża i złożone w ramionach Matki.
To przejmująca chwila.
Przejmująca cisza…
Ból rozrywa serce Maryi, która może nie wszystko rozumie, ale całkowicie poddaje się woli Boga.
Tak jak w chwili Zwiastowania. Tak jak czyniła to całe życie.
Czy ja potrafię w chwilach wielkiego trudu i cierpienia tak zaufać?
Czy potrafię jak Maryja zawierzyć życie moich najbliższych, męża, żony, dzieci, tych których
najbardziej kocham? A może mam swoje plany jak ich uchronić od rozczarowania, bólu, zranienia …?
Maryjo u Ciebie szukam siły, żeby zawsze Bogu odpowiedzieć: TAK
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja XIV Jezus złożony do grobu (pasterz)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś, przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

„Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo; ale jeżeli obumrze,
przynosi plon obfity.” (J 12,24.)
Złożenie do grobu, to ostatni etap „obumierania” ziarna, jakim jest Słowo Boże, które stało się
ciałem. Chrystus wszystko złożył w ręce Ojca. Teraz to Ojciec decyduje o tym, kiedy i w jaki sposób to
ziarno ma wzrosnąć i wydać plon.
Pomyślmy przy tej stacji o nas. I my też potrzebujemy takiego „obumierania”.
Trzeba powierzyć Bogu wszystko! Nasze marzenia, pragnienia, tęsknoty, nasz trud, zmagania,
wysiłek, nas samych. Powierzyć do końca! Bez zastrzeżeń!
Wtedy, i tylko wtedy, to ziarno nie zostanie samo – i wyda plon, jakim są serca ludzi, którzy odkryli
piękno Boga.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Rozważania drogi krzyżowej we Wspólnocie Nowe Jeruzalem

18 marca 2018 r.

STACJA I

PAN JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

Ludzkie słowo osądza Słowo, które „Na początku… było u Boga i Bogiem było Słowo.

„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.” (Mt 7,1-5)

To jest pierwsza stacja od  niej wszystko się zaczyna. Dalsze stacje są już konsekwencją i następstwem tej pierwszej.

Słowa Piłata – to słowa wyroku.
Słowa faryzeuszy – to słowa oszczercze.
Słowa tłumu – to słowa oskarżenia.

Słowa nasze – to słowa…., jakie są nasze słowa?

Panie Jezu, stojąc wraz z Tobą przed Piłatem, patrzymy na to, jak wykorzystujemy dar mowy. Podejmujemy rachunek sumienia zastanawiając się, czy nasze słowa lub ich brak służą wspólnocie?

Jak często popełniamy grzech: osądu, obmowy, oszczerstwa, kłamstwa, donosicielstwa, milczenia?

Czy nasze słowa wypowiadane na głos i pielęgnowane w myślach są błogosławieństwem, czy przekleństwem?

Jak często wypowiadamy słowa niosące pokój, a jak często te, które prowadzą do nieporozumień i sprawiają przykrość najbliższym?

Jak często milczymy i jesteśmy bierni gdy widzimy krzywdę naszego brata?

Czy umiemy mówić, że się kochamy, że kochamy Ciebie?

Panie Jezu, wybacz nam każdy grzech popełniony słowem. Chcemy być Twoimi uczniami, chcemy uczyć się, jak wykorzystać dar mowy. Chcemy, aby każde słowo, które jest wypowiadane w naszej wspólnocie, rodzinie było uwielbieniem Ciebie.

STACJA II

PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA

STACJA III

PIERWSZY UPADEK PANA JEZUSA

STACJA  IV

JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

Kochany Jezu, to musiało być dla Ciebie cenne spotkanie. Gdy wielu wokół było przeciwko Tobie, niewinnie cierpiącemu, każde dobre spojrzenie, każde szczerze współczujące serce było ogromnym wsparciem.

Spotykasz Mamę. Trudno sobie wyobrazić co dzieję się w Waszych sercach, przecież jesteście jedno. Pewnie każdemu z Was jest jeszcze trudniej ze względu na cierpienie ukochanej osoby, ale macie wspólny cel – zbawienie tych, za którymi tęskni Ojciec. Wypełnienie woli Ojca jest dla Was najważniejsze i to dodaje Wam sił.

Panie, zaprosiłeś nas do tej wspólnoty właśnie po to, byśmy przez nią wrócili do domu Ojca, a także by przez przykład naszego życia i naszą posługę wrócili do Niego i Ci, którzy są daleko. Zaprosiłeś nas do tego, byśmy zrobili to razem. Mówisz do nas “Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.”

Niestety często serca w naszej wspólnocie nie mogą się spotkać, zjednoczyć. Są często pełne dumy, wyniosłości, nadęcia, żalu, nieprzebaczenia, zazdrości, podejrzeliwości, fałszu, obłudy, ciemności, a przecież wszystko, co ukrywamy w ciemnościach niszczy nas od środka.

Maryjo, nasza kochana Mamo, Światłonośna, uproś nam łaskę pragnienia porzucenia ciemności i zbliżania się do światła. Oblubienico Ducha Świętego, Ducha Prawdy, uproś nam łaskę stawania w prawdzie, odkrywania zła konkretnych sytuacji w naszym życiu, zwłaszcza tych związanych ze wspólnotą. Uproś nam łaskę zobaczenia, jak nasze szemranie, narzekanie niszczy naszą jedność. Uproś nam łaskę odwagi przyjścia pod krzyż Jezusa, by tam zostawiać nasze grzechy, słabości. Uproś nam łaskę umierania dla naszych grzechów, przyjęcia tego, że Jezus właśnie po to umarł na krzyżu, by pokonać wszelki grzech.

Aby byli jedno.

STACJA V

SZYMON CYRENEJCZYK POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ JEZUSOWI

„Czekałem na współczującego ale go nie było i na pocieszającego lecz ich nie znalazłem”

Szymon z Cyreny został przymuszony, aby pomóc Jezusowi w dźwiganiu krzyża.

Jezus spojrzał na niego z wdzięcznością i w zamian obdarował go szczególnym darem – łaską zrozumienia mocy Krzyża.

Wiedział, że krzyż i jego ciężar można unieść – bo dźwigając go nie tylko pomagamy Jezusowi lecz odwrotnie Jezus pomaga nam.

Panie często jesteśmy nieczuli na ból, cierpienie, krzywdę innych osób i tak jak Szymon ociągamy się z udzieleniem innym pomocy, ponieważ nie widzimy w nich Twojego oblicza.

Przepraszamy Cię Panie za nasze zaniedbania względem tych, którzy potrzebują/ oczekują/ naszej pomocy, zwłaszcza osób poszkodowanych duchowo i fizycznie.

Uczyń nas Panie Cyrenejczykami nie z przymusu lecz z miłości.

STACJA  VI

WERONIKA OCIERA TWARZ JEZUSOWI

Podążałaś za tłumem otaczającym Jezusa, widziałaś Jego zakrwawioną i umęczoną twarz.

Musiałaś, po prostu musiałaś przedrzeć się przez tłum gapiów i żołnierzy, żeby podejść do Niego.

Otarłaś Mu twarz, żeby choć trochę ulżyć w cierpieniu.

Wtedy twoje oczy spotkały się z Jego wzrokiem.

Była w nim wdzięczność i tyle miłości, że do końca życia wspominałaś tę chwilę.

Czy jest we mnie tyle odwagi, żeby podejść ze współczuciem, z pomocą, z miłością, z pocieszeniem. Nie myśleć o przeszkodach ale czynić dobro.

Panie naucz nas widzieć  w każdym bliźnim Ciebie i kochać taką miłością jak ty kochałeś, bo to właśnie miłość zaprowadziła Cię pod krzyż.

STACJA VII

JEZUS PO RAZ DRUGI UPADA POD CIĘŻAREM KRZYŻA

Jezu, ponownie leżysz przygnieciony krzyżem, na którym dokona się dzieło zbawienia.
Naszego zbawienia. Teraz dopiero zaczynam pojmować, że trzeba było twojego upadku, by oczy nasze dostrzegły, że chwile wyczerpania i upadku także mogą prowadzić do celu.

A co zrobisz Ty? – czy pójdziesz dalej konsekwentnie tą samą drogą, czy też zawrócisz na inną?

Ile razy upadam w mojej codzienności pójścia za Tobą, ile razy jestem niekonsekwentny w moich wyborach, ile razy w moim lenistwie czy zmęczeniu rezygnuję ze spotkania z Tobą … na modlitwie, w Słowie Bożym, w Eucharystii. Ile razy  usprawiedliwiam niewierności złożonym zobowiązaniom wobec Ciebie, wobec moich bliskich, wobec braci we wspólnocie … ?

 Może moja własna droga będzie wygodniejsza i po ludzku łatwiejsza, ale nie dająca pewności  podążania drogą jaką Ty dla mnie przygotowałeś.

 Jezu – Twoja odpowiedź na powołanie była jednoznaczna. Ja też powstaję by iść dalej…

STACJA VIII

JEZUS SPOTYKA PŁACZĄCE NIEWIASTY

Iz 61, 1-3 – „Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił.Posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę ubogim,bym opatrywał rany serc złamanych,żebym zapowiadał wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; abym obwieszczał rok łaski Pańskiej i dzień pomsty naszego Boga; abym pocieszał wszystkich zasmuconych, bym rozweselił płaczących na Syjonie,abym im wieniec dał zamiast popiołu,olejek radości zamiast szaty smutku,pieśń chwały zamiast przygnębienia na duchu.”

Panie mój, wybacz mi że nie potrafię Cię naśladować. Ciągle nie jestem w stanie wziąć tego krzyża i być jak Ty.

Kiedy przychodzą na mnie ciężary, trudności, cierpienie… Ja tak bardzo potrzebuję współczucia, tego by ktoś mnie zrozumiał, wsparcia, bliskości drugiej osoby, świadomości że ktoś przy mnie jest bo JA czuję się źle, JA zostałam pokrzywdzona, MNIE odrzucono,wykorzystano, JA cierpię, JA nie mam sił, JA jestem słaba, chora, załamana, samotna…

Ból i cierpienie skupiają mnie na sobie- ciągłe JA…

A TY?!

Ty mówisz: „Nie płaczcie nade mną..” Jakbyś odwracał uwagę od Siebie. Jakby Twoje uczucia nie miały znaczenia, Twoje cierpienie się nie liczyło…

Nie skupiasz się na nim – TY patrzysz dalej niż cierpienie.

TY nie cierpisz- TY KOCHASZ

STACJA IX

TRZECI UPADEK PANA JEZUSA

Tylko Ci, co nie upali, też nie powstają.

Jezus chce by nasze wspólnoty, rodziny wzrastały we wzajemnym braterstwie i miłości. Żaden upadek nie jest prywatną sprawą, gdy ja upadam, upada cała moja rodzina, cała wspólnota, gdy nie umiem być mężem, ojcem, przyjacielem. Gdy widzę dzieci, żonę, braci i siostry opadających, trzeba bym wziął odpowiedzialność za te upadki. Lenistwo duchowe i pobłażliwość wobec siebie nie może zwyciężać.

Wiem przecież, że upadek w życiu człowieka to również największa próba miłości. Tej, która w małżeństwie miała być na całe życie. Trzeci upadek jest najbardziej bolesny – gdy człowiek – gdy JA, nie potrafi już sam powstać. Być może to upadek najbardziej żałosny, najbardziej wstydliwy, najbardziej odrażający. Jednak bracia, siostry z Katolickiej Wspólnoty życia chrześcijańskiego TY i JA, to nie ludzie, którzy nie upadają, to ludzie, którzy uwierzyli jedynej Miłości. Nie godzę się z przegraną – ostatnie zdanie nie może należeć do szatana. Nie wolno mi zgodzić się z upadkiem, nie wolno!

Mistrzu, całą noc łowiliśmy/ pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Niech będzie błogosławiona ta chwila, w której uznawszy kres swoich możliwości, umiem popatrzeć uczciwie i nie obwiniać innych i nie uciekać w rozpaczliwe tłumaczenie siebie. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieć jeszcze raz – powstanę po raz trzeci. To, że Jezus upadł – to ciężar belki – ale, to że powstał, to czysta miłość.

Trzeci upadek to pokusa bym już się poddał, bym nie powstał. Mistrzu życia! Przyjmuję korektę mojego życia – chcę powstać Jezu. Jezu pokaż mi dokąd mam powstać. Mimo, że czuję jak najmniejszy wysiłek, napawa mnie strachem – a najmniejsza walka skłania do ucieczki.

Chcę Ciebie i tych, co postawiłeś na mojej drodze kochać na Twoją miarę. Choć wiem, że miarą miłowania Boga – jest miłowanie Go bez miary (św. Franciszek Salezy). Jezu pragnę i proszę Cię o heroiczną odwagę – by Twój trzeci upadek uczył mnie, że Bogu winienem oddać absolutnie wszystko w tym moje słabości, jak również słabości moich bliskich.

STACJA X

PAN JEZUS Z SZAT OBNAŻONY

Zerwane z ubiczowanego ciała szaty na nowo otwierają rany, nagie ciał Jezusa pokrywa świeża krew, której dano płynąć tylko dlatego, aby zmyła mój grzech.

Ps 22 – „Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, rozwierają wargi, potrząsają głową…. wpatrują się, sycą mym widokiem, moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię”.

Ps 69 – „Ty znasz moją hańbę, mój wstyd i mą niesławę, wszyscy co mnie dręczą, są przed Tobą.”

Jezus znosi to pokornie, przebacza mi, nie wzywa anielskich wojsk, chce, abym gdy pójdę Jego śladami był pewny, że jedyne co jest cenne i ważne to nadzieja złożona w Bogu i pełnienie Jego woli.

Tak nigdy nie będę czuł się nagi, bo będę miał niezniszczalna szatę:

Ef 4: „Wy zaś nie tak nauczyliście się Chrystusa. Słyszeliście przecież o Nim i zostaliście pouczeni w Nim, że co się tyczy poprzedniego sposobu życia, trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz i odnawiać się Duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga w sprawiedliwości i prawdziwej świętości.”

STACJA XI

PAN JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA

Dziękuję Panie Jezu za to, jak pokazujesz cierpliwość, nie wobec cierpienia, ale wobec zadających cierpienie.

Okazana cierpliwość, której uczysz nie jest zaciśnięciem pięści, bezczynnością, udawanym spokojem od którego bije chłód.

Twoja cierpliwość jest pełna pokoju i milczenia przerywana tylko modlitwą „Ojcze przebacz, bo nie wiedzą co czynią.”

Jezu wiem, że patrzysz na mnie.

Leżysz rzucony na ziemię, powalony moimi grzechami i patrzysz na mnie.

Każesz mi patrzeć w górę na Ciebie, oderwać się od złości, osądu, poniżenia, oskarżenia, kłamstwa.

Nie to adorować… ale Ciebie Jezu.

Podnoś mnie i spraw aby wpatrywanie się w Ciebie przemieniało mnie i upodobniało do Ciebie.

Cierpliwy i wielkiego miłosierdzia, daj mi odkryć cierpliwość jako czyn miłości.

Połóż swój palec na moich wargach, gdy chcę wybuchnąć pretensją, skargą, rozgoryczeniem.

Naucz mnie modlić się za nieprzyjaciół.

Pomóż Jezu, abym nie pozwalała zwyciężać w sobie złu, lecz zło dobrem zwyciężała.

Cichy Baranku przyprowadzony na zabicie, przygarnij!

Abym wytrwała do końca przy Tobie przy Krzyżu z Krzyżem.

Rozciągnięte na belce Twoje ramiona!

Gwoździe przebijają Twoje dłonie a krew wypływająca z nich pisze moje imię.

Jestem uratowana!

STACJA XII

JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA I ZŁOŻONY W RAMIONACH MATKI

„Na mieszkańców Jeruzalem wyleję ducha łaski przebłagania. Będą patrzeć na tego, którego przebili i boleć będą nad nim” (Za 12, 10)

Martwe, zmiażdżone, skrwawione i przebite za nasze grzechy Ciało Chrystusa zdjęto z Krzyża i złożono w ramiona Matki.

Maryja,  przyjmuje ciało swojego Syna, którego zrodziła i który został odrzucony przez  ludzi, przez świat bo nie rozpoznali w Nim swojego Zbawiciela, tego który tak bardzo umiłował, że oddał swoje życie za nas, abyśmy nie byli niewolnikami grzechu.

Maryja Niewiasta Wiary przyjęła Słowo, uwierzyła  i umiłowała  do końca.  

Aż pod Krzyż. Przebaczając tym, którzy zabili jej Syna.

Przebaczając mi.

Pokorna i cicha przyjmuje  cierpienie i nie pyta dlaczego ……

Wierzy i ufa Bogu …

Kiedy po ludzku wszystko się skończyło i nie ma nadziei Ona trwała na modlitwie ufając.

„To ona przeniosła wiarę Kościoła przez dramat Wielkiego Piątku, grobową ciszę Wielkiej soboty do Objawienia się Chrystusa Zmartwychwstałego.”

Maryjo uproś nam łaskę abyśmy zobaczyli, że nasz grzech  rani ciało Chrystusa, rani Twoje serce i serca mojego brata i siostry.

Uproś nam łaskę pokuty za nasze grzechy i zrozumienia tego co uczyniliśmy innym, zrozumienia, że grzech,  nasz egoizm, brak miłości,  rani i niszczy nasze relacje z Bogiem, z naszym bratem, siostrą,  niszczy nas samych.

Uproś dla nas łaskę przebaczenia tym, którzy nas skrzywdzili.

Naucz nas przyjmować różne doświadczenia, cierpienia z taką ufnością i wiarą jaką ty miałaś. W ciszy na modlitwie wszystko to zanosić Bogu kontemplując Ukrzyżowane Ciało Chrystusa w Twoich ramionach  i trwać w miłości do końca.

Niech twoja wiara przenosi nas w trudnych doświadczeniach, kiedy po ludzku nie rozumiemy, wszystko się rozpada, kończy i brakuje nam nadziei.

Naucz nas tej wielkiej modlitwy WIARY w milczeniu i ufności, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

STACJA XIII

PAN JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA

STACJA XIV

PAN JEZUS ZŁOŻONY DO GROBU

Chrystus, z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają […]. (Hbr 5,7-9)

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. (J 12, 24-25)

Razem z Chrystusem jesteśmy powołani do tego, by dzielić los ziarna pszenicy. Takie jest nasze powołanie.  Każdego z nas. Już w sakramencie Chrztu Świętego zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć.  Pamiętajmy jednak, że dzieje się to po to, byśmy życie mieli dzięki Niemu. Innej drogi do nowego życia nie ma.

Zapewne każdy z nas doświadczył sytuacji, kiedy zostały niejako „złożone do grobu” jego marzenia, plany, pragnienia, nawet te najgłębsze i najbardziej szlachetne. Tyle łask i szans danych od Boga sami zmarnowaliśmy. Tyle okazji do dobra, do ofiary. Tyle łask, które zaniedbaliśmy również jako wspólnota.

Wszystko to niech będzie złożone jak ziarno pszenicy w grobie Chrystusa. Tak, tutaj, w Jego grobie! Bo jeśli to wszystko złożymy w Jego grobie, to On, mocą Swego Ducha, podniesie te ziarna, ożywi Swoją Miłością, i da im nowe życie. Jeśli tylko pozwolimy by te ziarna naszych marzeń, pragnień, zmarnowanych szans i łask obumarły, to Chrystus sprawi, że one wrócą.  Wrócą inaczej, w inny sposób, przemienione! Ale wrócą – dzięki Jego mocy – z nowym życiem.